poniedziałek, 21 października 2013

PART I !!!

No więc.. tak jak obiecałam!
PIERWSZA CZĘŚĆ MOJEGO OPOWIADANIA <3

Wczesnym rankiem wyszłam z domu. Chłodny październikowy poranek przywitał mnie uderzeniem w twarz swoim przenikliwym wiatrem. Kolejny poniedziałek, początek tygodnia, wspomnienia wakacji coraz częściej przysłaniają mi szkolne obowiązki i tylko odliczanie dni do szkolnego balu pomaga przetrwać. Dobrze, że w końcu ustalili już termin i miejsce bo nie wyglądało to najlepiej po pierwszym spotkaniu.
- Zabrałaś kanapki? – z letargu wyrwała mnie krzycząca ze schodów mama.
- Zabrałam, zabrałam – odpowiadam z przekąsem, bo chyba wszyscy na chodniku słyszeli o moich kanapkach, a widok mamy w szlafroku na ganku rozbawił prawie wszystkich na przystanku. Niech ten autobus wreszcie przyjedzie zanim mama zobaczy że jabłko i jogurcik został na stole.
                W końcu nadjeżdża mój powóz. Żółty w niebieskie paski, zasyczał otwieranymi drzwiami i powitał brakiem uśmiechu Pana kierowcy, który chyba jest tu za karę. Kolejny syk drzwi i ruszamy w codzienną podróż do królestwa wiedzy.
Te same przystanki, ci sami smutni ludzie, nikt nikogo nie pozdrawia, nie widzi, generalnie codziennie to samo. Żeby tak chociaż coś dziwnego się stało albo żeby spotkać kogoś sympatycznego, kogoś nowego, na kim przynajmniej będzie można zawiesić oko albo pogadać w drodze do szkółki. Kolejny przystanek i znów usypiający syk zamykanych drzwi. Nagle do prawie zamkniętych drzwi w ostatniej chwili wskakuje jakiś gość.
- Kierowca się nie ucieszy – pomyślałam, ale on tylko skarcił swoim poniedziałkowym, porannym spojrzeniem spóźnialskiego podróżnika.
- Thank You very much – rzucił nieznajomy do kierowcy i tym lekko przykuł moją uwagę.
- Anglik u nas w autobusie? – pomyślałam i spojrzałam po raz drugi w jego stronę.
Nagle jakby piorun strzelił mnie w głowę. Nie mogłam uwierzyć. Ten, którego zobaczyłam stojącego w moim autobusie to był….. HARRY STYLES !!!!
- Nie wierzę!!!! – krzyczałam w duchu i już nie ważne było że sprawdzian z chemii mam mieć za pół godziny.
- Boże, niech tylko na mnie spojrzy, niech tylko się uśmiechnie – myślałam
Nagle mnie zatkało. Starsza Pani, która siedziała obok mnie, wstała i kierując się do drzwi szepnęła;
- mam nadzieję, że ten przystojniak się do Ciebie odezwie złotko. Ja już wysiadam, a Ty patrzysz na niego jakbyś zobaczyła samego Stwórcę – z przekąsem dodała staruszka.
Nie odpowiedziałam nic, bo moje zaskoczenie przerodziło się w przerażenie.
- A co jeśli faktycznie usiądzie obok mnie? – pomyślałam. Mamusia mówiła, żeby się angielskiego uczyć bo nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. Ale ja oczywiście mądrzejsza jestem i wolę poserfowować w necie niż się angielskich czasowników i ich odmiany uczyć.
Mój idol nagle ni stąd ni z owąd zagadnął coś do blondynki siedzącej dwa rzędy przede mną.
- Ale szczęściara - pomyślałam.
 Ta chyba wiedziała z kim ma do czynienia bo zamurowało ją i szaleńczo zaczęła czegoś szukać w torebce.

- Pewnie chce mu podstawić kartkę po autograf – zazdrościłam w duchu i w myślach wyrywałam jej już tę podpisaną karteczkę. Pomyślałam, że ja też mogę mieć taki autograf i zaczęłam szperać w torbie w poszukiwaniu długopisu i kartki.

PIERWSZY WPIS !!

Heeeejcia wysztskim ;)

No więc zaczynam prowadzić bloga. Nie będzie to taki sobie blog, tylko będzie to historia o moich przygodach ( oczywiście tych z marzeń )...
Mam nadzieję, spodoba Wam się i z chęcią będziecie czytali moje wpisy <3

Love 
xoxo 
Domii

Aha... ogólnie to ja: